Wloczykij-Vagabond

Miejsca znane i nieznane

Austrian Airlines

Austriacka linia narodowa obecnie przeżywa kłopoty – jak wielu przewoźników lotniczych, których pandemia wyjątkowo mocno dotyka. Nie wiem jak będzie wyglądało podróżowanie w tzw. „nowej rzeczywistości”, ale może chętnie przeczytacie, jak to wyglądało jeszcze całkiem niedawno. Austrian Airlines leciałem z Bangkoku przez Wiedeń do Warszawy.

Narodowa linia Austrii

Za początek Austrian Airlines przyjmuje się rok 1957, kiedy nastąpiło połączenie dwóch mniejszych przewoźników regionalnych – Air Austria i Austrian Airways. Jednak druga z wymienionych linii istniała już w 1923 r.

Pierwszy lot pod nowym szyldem odbył się 31 marca 1958 r. Przewoźnik używał wypożyczony samolot Vickers Viscount na trasach z Wiednia do Zurychu i Londynu. W kolejnych latach Austrian stopniowo kupuje kolejne maszyny na własność. Już od 1963 r. pojawiają się pierwsze odrzutowce, a w latach ’70 flota składa się wyłącznie z maszyn tego typu.

Przez wiele lat Austrian funkcjonował w dość stabilnym acz niezbyt rozbudowanym zakresie, jako państwowy przewoźnik. Koncentrował się głównie na obsłudze lokalnych pasażerów. Okres większego rozwoju zaczyna się w ostatnim dziesięcioleciu XX w. Przede wszystkim zmienia się strategia, która polega odtąd na poszukiwaniu nowych sojuszy i partnerstw. Rozszerza się także siatka połączeń, większe znaczenie zyskują przesiadki. Pojawiają się dalekodystansowe trasy do Chin i RPA.

Za punkt graniczny można uznać rok 2000, kiedy Austrian wchodzi do Star Alliance i zaczyna się proces powolnego wiązania się we współpracę z Lufthansą.

Partnerstwo z Lufthansą

W pierwszej dekadzie obecnego stulecia Austrian zaczyna mieć coraz większe problemy finansowe. Rząd podejmuje decyzję o prywatyzacji przewoźnika w 2008 r. Zainteresowanie wyraziło kilka linii (w tym europejskie i azjatyckie). Jednak ze względu na to, że już od dłuższego czasu zawiązywało się wyraźne partnerstwo z niemiecką Lufthansą, to ona ostatecznie kupuje austriacką linię.

Wejście Austrian Airlines do Lufthansa Group oznaczało liczne zmiany. Przede wszystkim gruntownie zrestrukturyzowano siatkę połączeń pozostawiając tylko najbardziej rentowne połączenia i kierunkując na określony rynek. Duże znaczenie zyskują przede wszystkim Bałkany, które stają się jeszcze ważniejsze po upadku węgierskiego MALEV-a w 2012 r. Rozpoczyna się także rebranding i modernizacja floty.

Ta ostatnia wciąż jest dość zróżnicowana jak na przewoźnika takiej wielkości i o takim charakterze działalności. Składa się łącznie z 84 maszyn aż czterech producentów. Są szerokokadłubowe boeingi (767 i 777-200), wąskokadłubowe airbusy (A319, A320 i A321), embraery E195 oraz turbośmigłowe bombardiery Q400. Średni wiek floty wynosi nieco ponad 15 lat.

W związku z pandemią koronawirusa, Austrian Airlines zawiesiły swoją działalność. Kiedy dokładnie wrócą na niebo i w jakiej skali – wciąż jest to niepewne.

Zakup biletu i odprawa

Dzięki przynależności do Lufthansa Group systemy rezerwacyjne wszystkich przewoźników w ramach grupy są połączone i kompatybilne. Na swoją podróż z Bangkoku i z powrotem kupowałem bilety przez stronę Lufthansy. W rezultacie miałem cztery odcinki, z czego połączenie Gdańsk – Monachium realizowała Lufthansa, Monachium-Bangkok Eurowings, a Bangkok-Wiedeń-Warszawa – Austrian Airlines. Cena przelotu była bardzo przystępna (zamknęła się w 2,4 tys. PLN), a dostałem bardzo dostosowany do indywidualnych potrzeb rozkład lotów.

Podróż wieloodcinkowa, z kilkoma przewoźnikami niesie oczywiście pewne drobne niedogodności, zwłaszcza jeśli chodzi o serwis pokładowy. Ponieważ mam szczególne oczekiwania jeśli chodzi o posiłki, nie dało się tego załatwić przez edycję rezerwacji on-line. Eurowings (o którym będzie też można przeczytać wkrótce na blogu) i Austrian mają własne koncepty serwisu. Okazało się jednak, że wystarczył jeden telefon na infolinię Lufthansy, aby zamówić menu wegetariańskie. Zamówienie takiego dostępne było tylko w linii austriackiej.

Odprawy można dokonać na kilka sposobów. Ja korzystałem z odprawy on-line. Co ciekawe, do rezerwacji logowałem się przez aplikację Lufthansy, ta przekierowywała mnie na stronę Austriana. Dla wygody postanowiłem jednak zainstalować na telefonie aplikację przewoźnika austriackiego, gdzie przeprowadzono mnie poprzez poszczególne kroki. Na wszelki wypadek pobrałem też karty pokładowe na swój mail i telefon. Okazało się to przydatne w Bangkoku. Moja podróż zaczęła się bowiem w Mandalaju, skąd do Tajlandii przyleciałem Bangkok Airways. Bilet na ten przelot kupiłem osobno. W Mjanmie udało mi się nadać swoją walizkę na całą trasę. Dzięki temu, nie musiałem przechodzić odprawy granicznej na lotnisku Suvarnabhumi, tylko udałem się przez strefę tranzytową do hali odlotów. Wymagane jednak było okazanie biletu lub karty pokładowej na dalszy lot.

Dla własnego spokoju i upewnienia się, że wszystko jest w porządku z moim bagażem i biletem, udałem się do specjalnego stanowiska Lufthansa Group w strefie odlotów lotniska w Bangkoku. Otwarto jest nieco ponad 3 godziny przed odlotem samolotu do Wiednia. Tam sprawdzono, czy walizka została przetransferowana, a także czy wszystkie dane przelotu się zgadzają.

Rejs międzykontynentalny

Na ok. 90 min. przed planowaną godziną odlotu zaczął się preboarding. Polega on na tym, że przechodzi się przez bramkę boardingu do specjalnej poczekali, gdzie następnie oczekuje się wejścia do samolotu. Jest tutaj wszystko, co może okazać się przydatne: osobne toalety oraz automaty z napojami i przekąskami.

Wpuszczanie na pokład rozpoczęło się 30 min. przed odlotem, a pasażerowie wywoływani byli grupami. Ja posiadałem miejsce w tylnej części kabiny. Połączenie realizował boeing 777-200ER o znakach rejestracyjnych OE-LPB. To maszyna jedna z najstarszych maszyn we flocie Austrian Airlines – wyprodukowana została w 1998 r. Nadano jej imię „Heart of Europe”. W zasadzie układ siedzeń dla całej klasy ekonomicznej to 3-4-3, jedynie w ogonie liczba miejsc w kilku rzędach układa się najpierw 2-4-2. Podczas odprawy on-line wybrałem jedną z ostatnich „dwójek” (37K). Z tego powodu check-in warto zrobić jak najszybciej, żeby zapewnić sobie najbardziej dogodne miejsce.

Na każdym fotelu ułożono poduszkę i kocyk, a w kieszeni znalazłem także jednorazowe słuchawki.

Podczas trwającego ok. 11 godzin rejsu przewidziane były dwa ciepłe posiłki. Pierwszy – kolację – podano ok. półtorej godziny po starcie. Wersja wegetariańska składa się z makaronu z zielonym groszkiem i papryką oraz potrawką pomidorową. Do tego zaserwowano grillowane warzywa, bułeczkę z masłem i sałatkę ze świeżych owoców. Do posiłku można było wybrać z szerokiej gamy napojów alkoholowych i bezalkoholowych. Wszystkie podawane były bez limitu.

W trakcie całego rejsu obsługa wielokrotnie przechadzała się po kabinie oferując wodę lub soki. Można było także samemu nalać sobie coś do picia w kuchni na końcu samolotu.

Ok. dwie godziny przed lądowaniem podano ciepłe śniadanie. Dla mnie składało się ono z omletu z gotowanymi warzywami, pieczarkami i pieczonym pomidorem. Do tego była sałatka ze świeżych owoców oraz bułeczka z masłem. Do posiłku można było napić się soku, wody, kawy lub herbaty.

W trakcie mojej podróży, samolot był wypełniony w niewielkim stopniu. Wiele miejsc – zwłaszcza w tylnej części kabiny – pozostawało wolnych. Sam też miałem fotel koło siebie wolny, dzięki czemu mogłem swobodnie rozłożyć się i przespać w miarę wygodnie całą noc. Przed snem przejrzałem system rozrywki, w którym była całkiem niezła oferta filmów do obejrzenia i muzyki do posłuchania.

Z Wiednia do Warszawy

Austrian Airlines posiadają swój węzeł przesiadkowy w Wiedniu. Po przylocie do Europy spoza strefy Schengen trzeba przejść kontrolę paszportową, a pasażerowie transferowi kierują się do dodatkowej kontroli bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że przewozić można artykuły zakupione w strefach bezcłowych, jednak w przypadku płynów trzeba zwracać szczególną uwagę, aby spakowane były w specjalne zamykane torby i dołączano do nich paragon.

Hub w stolicy Austrii jest bardzo wygodny do przesiadek. Nie potrzeba dużo chodzić, chociaż niestety czasem kolejki bywają długie. W moim przypadku czas między kolejnymi lotami wynosił niespełna 2 godziny. To w zupełności wystarczyło, a nawet było go trochę za dużo.

Pokładnowanie na rejs do Warszawy rozpoczęło się ok. 30 min. przed planowanym odlotem. Do samolotu przewożeni byliśmy autobusem. Rejs obsługiwał tego dnia blisko 15-letni airbus A319 o znakach rejestracyjnych OE-LDE. Z reguły między Wiedniem a Lotniskiem Chopina latają turbośmigłowe DASH-e albo embraery. Tego dnia podróż była zatem dość nietypowa. Na pokładzie zajętych było nie więcej niż 1/3 miejsc.

W trakcie trwającego nieco ponad godzinę lotu serwowane były przekąski słodkie. Podano pakowane niewielkie ciastka owocowe (bardzo dobre) oraz napoje. Można było wybrać napoje ciepłe (kawę i herbatę), które serwowane były w uroczych papierowych kubeczkach z napisem „Servus!” – typowym austriackim pozdrowieniem. Prócz tego proponowano soki i lekkie alkohole.

Moja subiektywna ocena

Podróż Austrian Airlines była zaskakująco przyjemna. Bez wątpienia na moje odczucie wpłynął fakt, że wypełnienie pokładów było niezbyt wysokie, dzięki czemu leciałem w bardzo komfortowych warunkach.

Bardzo podobał mi się serwis pokładowy. Jedzenie było smaczne i zróżnicowane. Dobre wrażenie robiły także podkreślane elementy lokalne: ciastko Lizner Schnitte czy kubeczki z pozdrowieniem „Servus!”. Ładnie wyglądały także kocyki (z czerwono-białymi lamówkami). Wysoko trzeba także ocenić system rozrywki pokładowej na trasie dalekodystansowej. Obsługa była bardzo sympatyczna, uśmiechnięta. Cały serwis prowadzony był z typowym austriackim luzem i otwartością.

Osobiście Austrian Airlines oceniam wysoko i śmiało mogę polecić.

Please follow and like us:

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2020 Wloczykij-Vagabond

Theme by Anders Norén