Wloczykij-Vagabond

Miejsca znane i nieznane

Czerwonym szlakiem: Ustrzyki Górne – Wołosate

Przejście tej trasy w całości nie jest szczególnie popularne. Przede wszystkim dlatego, że większość turystów chcących dojść na Tarnicę wybiera „skrót” – idzie niebieskim szlakiem od Wołosatego po czym robią pętlę przez Rozsypaniec. Inni tylko wchodzą na najwyższy szczyt polskich Bieszczad i wracają tą samą drogą. A przejście czerwoną ścieżką do Ustrzyk do Wołosatego to wspaniała, chociaż męcząca przygoda. Trwa ok. 7 godzin. Choć pierwsze pierwsze podejście jest dość strome, w dalszej części trasy mamy zagwarantowane wspaniałe widoki i łagodniejszy przebieg. Łącznie robi się ponad 25 km.

Etap 1. Od Ustrzyk do Szerokiego Wierchu

Odcinek czerwony, który przemierzałem to ostatni etap tzw. Głównego Szlaku Beskidzkiego, liczącego aż 500 km. Swój początek bierze w Ustroniu w Beskidzie Śląskim. W Ustrzykach Górnych zaczyna się jego ostatni fragment, który prowadzi szczytami, a następnie dawną drogą od granicy z Ukrainą do Wołosatego. Aby rozpocząć wchodzenie na Szeroki Wierch trzeba od przystanku autobusowego kierować się w górę, w kierunku kościoła. Po lewej stronie zobaczymy parking i budkę BnPN, gdzie trzeba zakupić bilet wstępu. Stąd rozpoczyna się dość długa, ostro wiodąca w górę ścieżka. W dużej mierze wiedzie ona przez gęsty, najpierw świerkowy, potem bukowy las.

Piętro leśne kończy się dość gwałtownie. Niemal natychmiast wychodzi się w pas połonin. Pierwszy punkt, z przepięknym widokiem, znajduje się na wysokości ok. 1243 m npm. Rozciąga się stąd znakomity widok na Połoniny Caryńską i Wetlińską. Ustawione są tutaj również ławeczki z drzewnych bali. Można odpocząć.

Widok z Szerokiego Wierchu na Połoninę Caryńską i w oddali Wetlińską

Dalej, szlak spacer jest już spokojniejszy, pozbawiony dużych i długo ciągnących się podejść. Najwyższy punkt Szerokiego Wierchu wspina się na 1315 m npm. Znajduje się on wprost naprzeciw Tarnicy. Gdzieniegdzie pojawiają się gołoborza. W wielu miejscach potworzyły się naturalne skalne półki. W jednym z takich miejsc postanowiłem zrobić dłuższą przerwę na śniadanie i łyk herbaty z termosu. Widziałem bowiem, że przede mną rój ludzi się zagęszcza i o chwile intymności i spokoju będzie coraz trudniej.

Pas Szerokiego Wierchu i Tarnica

Z Szerokiego Wierchu ścieżka idzie prosto w dół. Dochodzi się do skrzyżowania kilku szlaków: Niebieskiego wiodącego wprost z Wołosatego przez Bukowe Berdo do Widełek oraz czerwonego, którym szedłem. Jest też krótkie odgałęzienie oznaczone żółtym kolorem i wiodące na najwyższy szczyt polskich Bieszczad – Tarnicę.

Siodło pod Tarnicą

Etap 2. Tarnica

Z rozwidlenia na Tarnicę idzie się w górę ok. 15 min. Szczyt ten ma wysokość 1346 m npm. Należy do Korony Gór Polskich. Nazwa prawdopodobnie wywodzi się z języka rumuńskiego, gdzie tarnița oznacza „siodło” lub „przełęcz”. To wszystko efekt tego, że od Szerokiego Wierchu, Pasma Bukowego Berda i Połoniny Bukowskiej Tarnica oddzielona jest ostrą, dość stromą przełęczą właśnie. W efekcie Królowa Polskich Bieszczadów ma bardzo charakterystyczny kształt i wyraźnie „wystaje” ponad okolicę.

Widok z Tarnicy na stronę Południową

Tarnica z każdej strony wygląda nieco inaczej. Zasadniczo wierzchołek zdobią liczne naturalne bruzdy, skalne póki, którymi podchodzi się na sam punkt kulminacyjny (szlak wiedzie północnym zboczem). Strona południowa jest bardzo stroma, opada ostro w dół skalną ścianą, a jeszcze niżej – znajdują się duże pola skalnego rumoszu.

Na szczycie postawiono krzyż wraz z murowaną tablicą pamiątkową wizyty Jana Pawła II w 1953 r. W 2000 r. (o ironio), drewniany krucyfiks złamał się, dlatego postanowiono postawić nowy, solidniejszy, wykonany z metalu.

W dniu, w którym wchodziłem na Tarnicę, na jej szczycie zastałem tłum. Dzień był piękny i niemal bezwietrzny. To duża rzadkość na tym szczycie. Ilekroć bowiem go „zdobywałem” dużym problemem były silne porywy wiatru. Na górze zawsze było też wyraźnie zimniej. Turyści, którzy tego dnia weszli na górę porozkładali się poza barierkami na trawie. Mówiąc szczerze, byłem zaskoczony. Był początek września, a ludzi było więcej niż w poprzednie lata w szczycie sezonu, czyli w lipcu. To jednoznacznie świadczyło o tym, jak bardzo pandemia zmieniła nasze nawyki wakacyjne i plany. Zresztą znalezienie noclegu też było w ubiegłoroczne lato bardzo trudne.

Widok z Tarnicy na Kopę Bukowską

Etap 3. Od Przełęczy Goprowskiej do Halicza

Pewien napotkany dzień wcześniej piechur opowiedział mi, że przemierzał ten sam szlak 3 dni wcześniej. Kiedy był w okolicy Rozsypańca nadeszło potężne załamanie pogody, temperatura w mgnieniu oka spadła z ponad 20 do 5 st. Celsjusza. Zerwała się potężna burza z krupy śnieżnej i gradu. Było niebezpiecznie. Ja jednak trafiłem na piękną pogodę i szczęśliwie mogłem iść bez strachu przed siebie.

Widok na szlak na Tarnicę z Przełęczy Goprowskiej

Z przełęczy pod Tarnicą do Przełęczy Goprowskiej (1160 m npm), ścieżka idzie dość ostro w dół. Ciągle pozostaje się na łące, gdzieniegdzie tylko pojawiają się kępy karłowatej buczyny. Mniej więcej w połowie drogi znajduje się wiata. Lepiej nie zbaczać w tym miejscu ze ścieżki, bowiem wokoło miejsca odpoczynkowego uczyniono sobie toaletę. Dlatego też zapach w okolicy jest średnio przyjemny. Ja zwyczajnie szedłem dalej w kierunku rozwidlenia szlaków niebieskiego (na Krzemień i Bukowe Berdo) i czerwonego (w kierunku Halicza).

Przełęcz Goprowska z widoczną po prawej stronie wiatą

Początkowo ścieżka wiedzie południowym zboczem Kopy Bukowskiej. Jest bardzo wąska, chociaż wyraźnie wydeptana. Długo jest się otoczonym przez jagodziska i trawy. W wielu miejscach, pod koniec lata kwitną fioletowe dzwonki. Występują tutaj one w dwóch odmianach: dzwonek rozłogowy, a drobnych kwiatkach, umieszczonych na osobnych łodyżkach, i dzwonek skupiony – o większych kielichach, rosnących w kiściach na brązowo-brunatnych łodyżkach. Kolonie tych roślin wyglądają magicznie wśród zieleni traw.

Dzwonek skupiony

Ze zbocza Kopy Bukowskiej ścieżka przez pewien odcinek prowadzi w dół. Następnie wspina się dość powoli na wysokość 1333 m npm. W ten sposób osiągamy Halicz. To trzeci najwyższy szczyt polskich Bieszczad. Pochodzenie nazwy jest nieznane. Z górą wiąże się też wiele innych historii, często także mrocznych. Przez lata średniowiecza – jako styk granic Polski, Węgier i Rusi, zdążyła sobie nabrać złej sławy. Znajdowała się tutaj ponoć baza wypadowa beskidzkich opryszków i złodziei. W latach powojennych, kiedy ustalały się nowe granie państw – UPA wieszała tutaj podejrzanych o współpracę z Polakami.

Dojście na Halicz spod Kopy Bukowskiej

Etap 4. Od Halicza do granicy państwa

Od lat Halicz wzbudzał zainteresowanie turystów. Nic w tym dziwnego – ostatecznie rozciąga się stąd znakomity widok na Tarnicę, Kopę Bukowską i szczyty Wysokich Bieszczad (obecnie – Ukraina). Już w 1933 r. wyznaczono tutaj szlak z miejscowości Sianki (dzisiaj – po drugiej stronie granicy). Z kolei po II wojnie światowej góra była końcem tzw. Szlaku Beskidzkiego. Odcinek do Rozsypańca wyznaczono dopiero w 1975 r., a do Wołosatego aż w 1980. Wszystko wiąże się ze smutną historią terenów i ich mieszkańców, po których ślady starano się zacierać.

Widok z Halicza na Tarnicę i Kopę Bukowską. W oddali po prawej Połonina Caryńska

Z Halicza na Rozsypaniec szlak wiedzie spokojnie w dół. Drugi z wymienionych szczytów liczy 1280 m npm. Stąd ścieżka ostro i kręto opada, by w końcu osiągnąć starą drogę prowadzącą do Wołasatego. W tej części można natrafić na wiele stanowisk wierzbówki kiprzycy. Kwitnie przede wszystkim w lipcu i sierpniu. Wtedy także bardzo intensywnie pachnie, a wokół pięknych różowych kwiatów zawieszonych na długich łodygach pracują zbierające nektar owady. Na początku września, kiedy okres kwietnia się kończy, wierzbówka otwiera swoje owoce, z których wydobywają się lotne nasiona. Z liści tej rośliny Rosjanie parzyli napary, które uznawane były za bardzo zdrowe. Dotąd stosuje się ją nieraz jako lek (m.in. na prostatę) lub do… leczenia uzależnień alkoholowych. Młode pędy i liście jadało się na surowo, jak warzywo.

Wierzbówka kiprzyca po przekwitnięciu i otwarciu owoców

Nim zacznie się nią iść starą drogą – a jest to najbardziej nudny etap trekkingu – warto odbić na lewo do punktu widokowego. Trafia się na rozległą łąkę, skąd doskonale widać ukraińskie Bieszczady. Ja spotkałem też tutaj patrol pograniczników naszego wschodniego sąsiada. Wydawali się być jednak zupełnie niezainteresowani co dzieje się po polskiej stronie.

Etap 5. Drogą do Wołosatego

Droga do Wołosatego jest nudna. Idzie się ciągle w dół, a przejście zajmuje ok. 1,5 godziny (przynajmniej w moim tempie, bo według mapy – nawet 2). Mija się wprawdzie kilka ciekawych stanowisk roślin. Szczególnie interesująco wygląda starorzecze potoku Wołosatki. Jest to jedyne w Bieszczadzkim Parku Narodowym miejsce, gdzie występuje roślina o nazwie rdestnica pływająca.

Siedlisko rdestnicy pływającej

Droga w dużej mierze ma charakter szutrowy. Idzie się przyjemnie i lekko, chociaż samo przejście jest nurzące. W dużej mierze przebiega przez las. Tu i ówdzie słychać jednak szum Wołosatki, śpiewają ptaki – można zatem delektować się kontaktem z przyrodą.

Droga do Wołosatego

Na drodze napotkamy m.in. pojedyncze kapliczki.

Dopiero bliżej Wołosatego oczom ukaże się piękna panorama na Tarnicę. Prezentuje się szczególnie ładnie w promieniach powoli zachodzącego słońca.

Kilka wskazówek praktycznych

  1. Oznaczenie szlaku: czerwony; żółty – odnoga na Tarnicę z siodła przed Przełęczą Goprowską;
  2. Początek i koniec: Ustrzyki Górne – Wołosate;
  3. Czas przejścia: ok. 6 h 30 min. (indywidualnie), 7 h 45 min. (z mapy); wejście i zejście na Tarnicę – 30 min. (także z mapy);
  4. Wstęp na szlak: 8 zł – normalny, 4 zł – ulgowy;
  5. Brak schroniska po drodze. Trzeba przygotować sobie jedzenie i koniecznie wodę (minimum 3 l);
  6. Wygodne buty, dobrze aby chroniły kostkę;
  7. Trzeba przygotować woreczek na śmiecie i znieść je na dół, do Wołosatego lub Ustrzyk;
  8. Z Wołosatego można do Ustrzyk Górnych iść pieszo drogą (5 km; 1 godz. 30 min.) lub skorzystać z busów albo meleksa. Cena przejazdu – 8-10 zł;
  9. Strona Bieszczadzkiego Parku Narodowego – aktualne informacje.

Przeczytaj także:

Please follow and like us:
fb-share-icon

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Wloczykij-Vagabond

Theme by Anders Norén