Wloczykij-Vagabond

Miejsca znane i nieznane

Rotorua: czyli Ziemia pokazuje, co kryje w środku

Nowozelandzka Wyspa Północna to niezwykła arena aktywności geologicznej. W wielu punktach można obserwować niesamowite zjawiska związane z tym, co kryje wnętrze naszej planety. To zarówno wszystko to, co dzieje się na bieżąco, jak i wszystko to, co pozostało po skutkach owej aktywności w bliskiej i dalekiej przeszłości. Okolice rozciągające się między miastami Rotorua i Taupō należą do obszaru tzw. Zatoki Obfitości. Nazwa ta wyjątkowo dobrze pasuje do regionu. Natura rzeczywiście obficie go obdarzyła niemal w każdym aspekcie.

te puia rotorua

Wodospady Okere i Tutea

Jezioro Rotorua, to kaldera wulkanu. Na jego południowym brzegu mieści się miasto o takiej samej nazwie, natomiast w północnych krańcach, poprzez kanał Ohau wody jeziora Rotorua łączą się z jeziorem Rotoiti. Groblą, między dwoma akwenami, a potem wzdłuż północnego brzegu drugiego z nich ciągnie się droga krajowa 33, która prowadzi do jednych z piękniejszych wodospadów Zatoki Obfitości. Oba znajdują się na rzece Kaituna, co w języku maoryskim nawiązuje do rzeki jako źródła pożywienia.

kaituna river

Najbardziej okazałym jest wodospad Tutea. Spadek wody wynosi tutaj 7 metrów. Jest to także podobno największy na świecie uskok wykorzystywany komercyjnie do raftingu, czyli turystycznej odmiany spływu rzecznego z użyciem różnych tratw, łodzi i kajaków. Nad wodospadem stworzono platformę widokową, dzięki której można obserwować wpadające do wody pontony.

tutea falls rafting

Wzdłuż rzeki ciągnie się ciekawy szlak turystyczny. Nie jest szczególnie trudny do przejścia, ale bardzo atrakcyjny. Chodzi się bowiem częściowo po ścieżka wśród gęstej roślinności, a częściowo po półkach skalnych.

okare falls

Ścieżki na skałach wykuto w 1907 r. i stanowiły one dojście do jaskiń. Te z kolei, były schronieniem wojennym dla maoryskich kobiet i dzieci. Dzisiaj można przejść korytarzami także w ich wnętrzu. Warto się jednak wyposażyć w latarkę – choćby taką, jaką dysponuje telefon komórkowy.

rotorua hinemoa

Mniejszy, ale równie ładnie położony jest wodospad Okere. To zaledwie niewielka kaskada, która pojawia się przed Basenem Pstrągowym (Trout Pool), czyli miejscem gdzie rzeka nieco rozlewa się na okolicznym wypłaszczeniu.

okare falls rotorua

Piekielna Brama

Zatoka Obfitości to z punktu widzenia geologicznego należy do regionu wulkanicznego Taupō. To ciągle niezwykle aktywny sejsmicznie obszar. Wyraża się to jednak nie tylko erupcjami okolicznych wulkanów, ale także poprzez szereg innych zjawisk. Należą do nich chociażby gorące źródła, gejzery i wiele wiele innych. Ale po kolei.

Na południe od wodospadów Tutea i Okere znajduje się niezwykły rezerwat geotermalny zwany Hell’s Gate – czyli Brama Piekła. Swoją nazwę obszar ten wziął od dominujących tutaj odcieni czerni i szarości oraz ostrych waporów siarki, który dobywa się licznych rozstępów w ziemi. Dobrym przykładem tego typu zjawiska są np. Atramentowe Garnuszki (Ink Pots), w których bulgocze czarne, śmierdzące błoto osiągając temperaturę do 98oC.

ink pots hell's gate rotorua

Turystyka w Hell’s Gate pojawiła się już w 1871 r. Pierwotnie miała charakter uzdrowiskowy. W 1934 r. gościł tutaj sam George Bernard Shaw – wybitny irlandzki dramaturg i pisarz, zdobywca Nagrody Nobla oraz Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu na podstawie dramatu Pigmalion. To podobno dzięki temu artyście funkcjonuje dzisiejsza angielska nazwa rezerwatu. Po przybyciu tutaj miał ponoć wykrzyknąć: „To miejsce może być bramą piekła!”.

hell's gate

Maoryska legenda związana z tym miejscem jest za to zupełnie inna. Otóż bóg trzęsień ziemi, wulkanów i pór roku o imieniu Rūaumoko był synem boga nieba – Ranginui, zrodzonym z matki lądów – Papatūānuku. Potomek tych dwojga został zabrany przez rodzicielkę pod ziemię, aby dotrzymać jej towarzystwa. Obdarzono go także szczególnym darem – darem ognia, dzięki czemu skryci pod skorupą mogli się ogrzać. Według tego przekazu, każdy ruch Rūaumoko sprawia, że ziemia się gotuje, czego efekty widać na jej powierzchni.

hell's gate rotorua

Magiczne właściwości błota i wód

Wśród wielu zjawisk geotermalnych na tym obszarze wyróżnia się przede wszystkim kilka ciekawych basenów. Wśród nich jest tzw. Medicine Lake. Wypełnione jest lepkim, dość rzadkim ciemnoszarych błotem, którego temperatura waha się miedzy 40 a 68oC. Przez wieki ten niewielki akwen wykorzystywany był przez Maorysów jako miejsce leczenia wielu różnych dolegliwości bólowych i problemów skórnych.

medicine lake

Przykuwającym wzrok punktem jest wulkan błotny. To największy tego typu obiekt w Nowej Zelandii. Ma aż 3,2 metry wysokości i ciągle rośnie.

wulkan błotny

Niezwykłym momentem podczas zwiedzania Hell’s Gate jest podziwianie wodospadu Kakahi. Aby do niego dojść trzeba przejść ścieżką w niesamowitym, wiecznie zielonym lesie. Przez wieki był on dla lokalnej ludności źródłem pożywienia. Niezwykłe kolory roślin – szczególnie pni rosnących tutaj drzew – to efekt bogatej w siarkę gleby.

kakahi forest

Wodospad Kakahi jest największym gorącym wodospadem Półkuli Południowej. Woda osiąga tutaj temperaturę do 40oC, wysycona jest także związkami siarki. Maorysi uważają go za święte miejsce. To tutaj przez wieki wojownicy zmywali z ciała krew po bitwach, ale i oczyszczali rany. Kaskada wygląda niezwykle, szczególnie w chłodniejsze dni, kiedy wyraźnie paruje.

wodospad kakahi

I na koniec opowieści o Piekielnej Bramie jeszcze jedna legenda. Ok. 650 lat temu maoryska księżniczka o imieniu Hurutini rzuciła się tutaj do wrzącego błota. Był to protest przeciwko niegodziwościom, jakich dopuszczał się jej mąż. Kiedy dowiedziała się o tym jej matka, zakrzyknęła: Auē tāku tiki nei!, co znaczy: O bogowie! Ze skrótu tych słów wzięła się legenda Tikitere i święta nazwa tego miejsca.

hell's gate rotorua

Rotorua i maoryska tożsamość

Miasto Rotorua to jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze, centrum maoryskiej kultury. Maorysi wywodzą się z ludów polinezyjskich. Przybyli do Nowej Zelandii w między X a XIII w. drogą morską przeważnie z wysp wschodnich Oceanu Spokojnego. Wedle legendy przypłynęli na 7 wielkich łodziach, co dało początek 7 plemionom nowozelandzkim. Początkowo osiedlali się na Wyspie Południowej, potem szybko opanowali obie.

Pierwszym podróżnikiem z Europy, który odkrył tę część świata był Abel Tasman. Próbował nawet wysadzić tutaj swoją załogę w 1642 r., ale został zaatakowany przez tubylców. Poniósł straty i zrezygnował z dalszej eksploracji. Kolonizacja zaczęła się dopiero 127 lat później, kiedy archipelag odkrył ponownie James Cook. Od tego momentu datuje się okres napięć między przybyszami a Maorysami. Najkrwawszy miał miejsce w 1809 r. W końcu – 31 lat później – podpisano traktat w Waitangi, regulujący zasady osadnictwa i relacji między Europejczykami a Maorysami. To oczywiście nie zakończyło sporów, ale fakt ten uważa się za początek Nowej Zelandii. Samą treść wpisano na Listę Pamięć Świata UNESCO.

te puia new zealand

Ten przydługi wstęp miał ważny cel. Nie sposób bowiem mówić o Rotorua bez kontekstu. Przy głównej tutejszej atrakcji przyrodniczej – czyli gejzerach – działa ważny ośrodek kultury maoryskiej, który podziwia się przy okazji wizyty w rezerwacje geotermalnym. New Zealand Māori Arts and Crafts Institute to rodzaj szkoły rzemiosł, galeria i muzeum. Otwarto je w 1963 r. jako kontynuację wcześniejszej szkoły obróbki drewna, którą ustanowił Sir Āpirana Turupa Ngata już połowie lat ’20 XX w.

New Zealand Māori Arts and Crafts Institute

Nim rozpocznie się podziwianie atrakcji przyrodniczych przewodnik opowiada o tradycjach maoryskich i prowadzi do domu plemiennego, stanowiącego jednocześnie rodzaj świątyni i miejsca spotkań. Jest wykonany z drewna i pięknie ozdobiony. Trzeba się we wnętrzu zachowywać z należytą powagą i koniecznie zdjąć buty. Choć Maorysi przeważnie wyznają chrześcijaństwo, niektórych starych wierzeń się nie wyrzekli i pewne elementy pierwotnych religii są wciąż obecne w ich życiu.

Na koniec wizyty w rezerwacie Te Puia odwiedza się galerię i ogląda pracujących artystów. W tutejszej szkole uczyć mogą się tylko osoby, które mają maoryskie korzenie minimum 4 pokolenia wstecz. Kształci się tutaj umiejętności tradycyjnego rzemiosła. Efekty pracy (ozdoby, biżuterię, ubrania) można nabyć w sklepie za niemałe pieniądze.

Te Puia

Lokalizacja centrum jest nieprzypadkowa. Bliskość atrakcji turystycznej, jakim są spektakularne gejzery, zapewniała mu stały napływ finansowania. Podobno już od XIV w. istniała tutaj maoryska forteca, której nigdy nie udało się zdobyć w bitwie. Wtedy także zaczęto wykorzystywać tutejszą aktywność geotermalną. Dzisiaj istnieje ok. 500 gorących basenów i źródeł alkalicznych. Dodatkowo zliczono ok. 65 otworów gejzerowych, z których aktywnych jest 7.

pohutu geysir

Największy z gejzerów to Pohutu – co w języku maoryskim znaczy „duży plusk”. Wybucha co ok. godzinę na wysokość do 30 metrów. Podobnie jak pozostałe tutejsze wodotryski, jest zlokalizowany na tzw. Geyser Flat – wspólnej szczelinie, która towarzyszy bardzo skomplikowanemu podpowierzchniowemu systemowi połączeń. W związku z tym, erupcje są ze sobą powiązane i sprzężone. Pierwszy wybucha Kereru (Pióropusz), potem Pohutu, następnie Te Horu (Kocioł) i Waikorohihi. Wszystkie położone są nad strumieniem Paurenga.

gejzer pohutu

Co ciekawe, nadmierne i często nieodpowiedzialne zużycie „dóbr” geotermalnych na tym terenie, doprowadziło do znacznego zmniejszenia aktywności gejzerów. W związku z tym od końca lat ’80 ubiegłego stulecia zamknięto ponad 200 odwiertów. Dodatkowo wprowadzono szereg regulacji, które ograniczyły nadmierną eksploatację. Nie wykonuje już się nowych otworów. Wyjątkiem – ze wzlędu na wspólne dobro, były nowe nawierty, z których czerpie lokalny szpital. Dzięki zabezpieczeniom do części szczelin znów wróciła aktywność. Tak stało się m.in. z Te Horu, który odżył w 1998 r. po ponad ćwierćwieczu uśpienia. Wcześniej wybuchał nawet 10-15 razy na dobę! Co ciekawe, jego aktywność okazała się być związana z pogodą i wiatrem, który zależnie od kierunku nawiewa już ogrzaną albo wychłodzoną wodę.

te puia reserve

Wśród innych gejzerów są Mahanga oraz Wairoa – ostatni raz aktywny w 1940 r. Jego erupcje osiągały nawet 60 metrów. Po ostatnim razie woda w jego wnętrzu opadła i stała się kwaśna. Od 1996 r., jej poziom jednak wyraźnie rośnie i wiele wskazuje na to, że aktywność może powrócić.

Podczas wizyty w centrum Te Puia ogląda się także niewielki ośrodek rehabilitacji ptaków kiwi. O tych niezwykłych nielotach opowiem jednak przy innej okazji.

ptak kiwi

Jezioro Tarawera

Jezioro Tarawera towarzyszy zwiedzającym okolice Rotorua niemal na każdym kroku. Widoki na niego rozciągają się z bardzo wielu miejsc. Nic dziwnego. To największy akwen (o powierzchni 41 km2) otaczający wulkan o tej samej nazwie. Nazwa oznacza dosłownie „spaloną włócznię”. Legenda głosi, że pewien myśliwy zostawił na zimę w pobliskiej chacie swoje włócznie. Kiedy wrócił w kolejnym sezonie okazało się, że wszystko spłonęło.

Jezioro Tarawera

Opowieść z pewnością wiąże się z aktywnością wulkanu Tarawera. Ostatnia jego wielka erupcja miała miejsce 10 czerwca 1886 r. i doprowadziła do poważnych konsekwencji. W tzw. Indeksie Eksplozywności Wulkanów określono ją na stopniu 5 (z dziewięciu). Aby znaleźć porównanie – podobne były np. wybuchy Wezuwiusza w 79 r. n.e., Mount St. Helens (1980) czy niedawna Hunga Tonga–Hunga Haʻapai (2022). Pamiętacie, że wtedy chwilowe zmiany w atmosferze dotarły też do Polski? Wybuch Tarawera w 1886 r. był typem erupcji freatycznej, powstającej kiedy woda po kontakcie z gorącą magmą gwałtownie zmienia się w parę i gromadząc się prowadzi do wzrostu ciśnienia podpowierzchniowego. Wybuch powoduje wyrzut ogromnej ilości tzw. materiału piroklastycznego. Podobno hałas jaki powstał podczas wybuchu w 1886 r. był tak dojmujący, że słyszano go w Christchurch na Wyspie Południowej!

Tarawera Eruption Monument

Opisane zdarzenie doprowadziło do podniesienia się Jeziora Tarawera o 12,8 metra. Dodatkowo śmierć poniosło 120 osób. Zniszczeniu uległo kilka wiosek, w tym centrum turystyczny Te Wairoa, które stanowiło ważny punkt wypadowy do podziwiania tzw. Białych i Różowych Tarasów. Ślady po tym miejscu są dzisiaj udostępnione do zwiedzania w Buried Village, gdzie przy okazji można obejrzeć pobliski wodospad.

Burried Village

Poziom wody w jeziorze stopniowo obniża się. Pierwszy raz spadł w 1904 r., kiedy powódź zerwała naturalnie utworzoną tamę. Dzisiaj woda w akwenie jest dość ciepła – wszystko to efekt aktywności na dnie oraz zlewiska okolicznych ciepłych źródeł.

Warto pojechać o zachodzie słońca do jednego z punktów widokowych jak np. Bay View Point. Znajduje się tam niewielki parking i pomost, skąd można podziwiać widok na wulkan z charakterystycznym ściętym płasko stożkiem. Towarzystwa dotrzymują m.in. czarne łabędzie, których populacja jest tutaj bardzo liczna.

Tarawera Bay View Point

Po drodze do jeziora Tarawera można się jeszcze zatrzymać w kilku innych punktach widokowych i podziwiać mniejsze okoliczne jeziora. Wśród nich są Blue and Green Lakes. Nie są one specjalnie spektakularne, ale otoczenie przyrody jest bardzo kojące i przyjemne.

Blue Lake

Przeczytaj także:

Please follow and like us:

Next Post

Leave a Reply

© 2024 Wloczykij-Vagabond

Theme by Anders Norén