Portal Historia.org.pl wśród 10 najważniejszych bitew w historii świata wyróżnia tę, która rozegrała się pod Waterloo 18 czerwca 1815 r. To ona zakończyła erę wojen napoleońskich i ostatecznie powstrzymała francuską dominację w Europie. Dzięki niej podtrzymane zostały także postanowienia Kongresu Wiedeńskiego. Zatem w nowożytnej historii świata było to jedno z najbardziej przełomowych wydarzeń. Dzisiaj – na ciągnącym się po widnokrąg polu – upamiętnia się tę batalię, a wyobraźnia podpowiada jak walka mogła wyglądać.

Po horyzont
Bitwa z 18 czerwca 1815 r. była trzecią z serii, które Napoleon stoczył po swym nagłym powrocie z wygnania na Elbie (tzw. Sto Dni Napoleona). W tym czasie zebrał 100-tysięczną armię, która ruszyła w kierunku Brukseli tocząc dwa zwycięskie boje: pod Quatre Bras i Ligny. Kiedy wojska dotarły do Waterloo (a w zasadzie w okolice miejscowości Braine-l’Alleud) miało dojść do ponownego starcia między Francuzami a Brytyjczykami wspieranymi m.in. przez Holendrów i Prusaków. W tym dniu do rana mocno padało, co wpłynęło mocno na stan podłoża, co odegrało potem niemałe znaczenie.
Przez długi czas ciężko było wróżyć kto wygra: walki były zaciekłe i chłonęły ogromne straty po każdej ze stron. Wieczorem do walki włączyły się wojska pruskie, ale los bitwy wciąż pozostawał nierozstrzygnięty, do tego stopnia, że ok. godz. 21 wydawało się, że armia brytyjska się rozpadnie. Jednak w tym momencie przez lewe skrzydło francuskich wojsk wzniesione zostały okrzyki o ustępowaniu gwardii. To wywołało panikę i odwrót gwardzistów także pod naciskiem Prusaków pod wodzą gen. Friedricha Wilhelma Bülowa. W efekcie Francuzi musieli się wycofać lub poddać.

Po przegranej bitwie Napoleon został powtórnie zmuszony do abdykacji i stał się więźniem Brytyjczyków. Ci skazali go na wygnanie na położoną w zupełnej izolacji Wyspę Św. Heleny na południowym Atlantyku. Trafił tam zresztą z grupą swoich najwierniejszych towarzyszy. Po 6 latach internowania, cesarz Francuzów umarł 5 maja 1821 r. prawdopodobnie w wyniku raka żołądka (chociaż wedle niektórych legend powodem było otrucie arszenikiem). W 1840 r. zwłoki przewieziono do Paryża i pochowano w sarkofagu w Kościele Inwalidów.
Legenda o usypaniu kopca
Niemal już pod koniec wielkiej bitwy ranny został książę Wilhelm Fryderyk Jerzy Ludwik Oranje-Nassau (ufffff…, chyba niczego nie pominąłem…). Aby upamiętnić tek fakt, król Niderlandów postanowił upamiętnić miejsce, w którym raniono jego syna. W 1826 r. wybudowano tzw. Kopiec Lwa. Była to koncepcja królewskiego architekta Charles Vander Straetena. Wcześniej proponowano m.in. ustawienie obelisku.

Wedle legendy kopiec usypały kobiety, które potraciły w bitwie mężów, same przenosząc ziemię. To jednak raczej fikcja. Prawda jest taka, że aby zbudować stożek o średnicy 169 i wysokości 41 m należało wybrać sporo budulca z otaczającego miejsce pola (dokładnie 290 tys. m3). Podobno, kiedy Wellington odwiedził je po uroczystej inauguracji w 1826 r., powiedział, że zupełnie zniekształciło ono krajobraz.

Na szczycie, do którego prowadzą 226 schody znajduje się figura lwa. Pochodzi on z odlewni Johna Cockerilla w Seraing i wykonana została według rzeźby Jeana-Louisa van Geela. Waży 28 ton, ma długość 4,5 m i podobną wysokości. Symbolizuje zwycięstwo (paszcza zwrócona jest w stronę Francji, a pod prawą przednią łapą jest armatnia kula) i Królestwo Zjednoczonych Niderlandów.

W kolejnych wiekach kopiec doświadczał różnych przypadków. W 1832 r. francuscy żołnierze, w drodze aby wesparzeć belgijskie oblężenie cytadeli w Antwerpii, o mało nie obalili posągu. Skończyło się tylko na złamaniu ogona. Z kolei w styczniu 1999 r. okazało się, że obiekt zaczyna się osuwać. Trzeba było w związku z tym umocnić grunt. Odbyło się to na drodze wbicia 650 mikropali.

Upamiętnienie
Wydarzenia spod Waterloo upamiętniono także na inne sposoby. Przede wszystkim w kompleksie, który zwiedza się dzisiaj – zaraz koło Kopca Lwa – znajduje się także panorama bitwy. Znajduje się ona w rotundzie z 1911 r. zaprojektowanej przez architekta Franza van Ophema.

Malowidło powstawało etapami pod dowództwem malarza Louisa-Julesa Dumoulina. Panorama ma łącznie 110 metrów długości, 12 m wysokości. Składa się z 14 pasów płótna o wymiarach 12 na 7,5 m. Szczególną uwagę zwraca szarża wojsk francuskich dowodzonych przez marszałka Ney’a oraz detale, w których odmalowano jeźdźców.

Dzisiaj niestety miejsce nie prezentuje się zbyt okazale: widać liczne ślady uszkodzeń oraz niedostatecznego utrzymania budynku i wpływu wilgoci i niestałych temperatur. Szkoda trochę, bo pod względem i artystycznym i historycznym, to bardzo piękna pamiątka…

W 100. rocznicą bitwy otwarty został nowy kompleks muzeum znajdujący się częściowo pod poziomem gruntu. Sama powierzchnia placówki wynosi 1,5 tys. m2. Jest tam centrum obsługi zwiedzających oraz bardzo ciekawa wystawa multimedialna oraz klasyczna zawierające m.in. wielką makietę pola bitwy, manekiny z oryginalnym umundurowaniem poszczególnych wojsk oraz szkielet żołnierza poległego podczas walk, który odkopano w 2012 r.

Zaraz opodal, w jednym z niewielu stojących budynków, znajduje się restauracja Brasserie Wellington, serwująca specjały kuchni belgijskiej. Jej kelnerzy ubrani są w stroje z epoki. A ceny… no cóż… ale kelnerzy są w strojach z epoki 😉

Przeczytaj także:
- zestaw praktycznych wskazówek dotyczących zwiedzania kompleksu Waterloo znajdziesz w osobnym poradniku;
- w Brukseli polecam zatrzymać się w Pentahotel Brussels City Center;
- jeśli była mowa o Antwerpii i poszukujecie tam miejsca, aby się zatrzymać polecam Crown Plaza.
2 Pingbacks