Wyobraźcie sobie, że po długim dniu wypełnionym trekkingiem, wybieracie się o zachodzie słońca nad morze, do dawnej opuszczonej wioski poszukiwaczy złota. Żegnacie tak dzień pełen wrażeń. Następnego dnia z samego rana trzeba jeszcze skrobać szyby w samochodzie. Słońce przebija się powoli przez chmury, majaczy błękit nieba. I jeszcze raz, nim na długi czas (a może i na zawsze), rozstaniecie się z jednym z najpiękniejszych miejsc na planecie, udajecie się spokojną równinę. Witają Was mgły snujące się po polach, wśród oszronionej zieleni traw. Widzicie konie pasące się na łące. Tak zaczął się mój przedostatni dzień w Nowej Zelandii.

Gillespies Beach
W latach ’60 XIX w., w Gillespies Beach tętniło życie. Wszystko dzięki gorączce złota, jaka wybuchła po odnalezieniu niewielkiej żyły tego kruszcu w okolicy. Miejscowość zdawała się niemal całkowicie odcięta od świata – aprowizowano ją z pomocą wołów, które ciągnęły ładunki wzdłuż plaży z okolicznej osady Ōkārito. Szczyt, lokalna populacja osiągnęła w roku 1866, kiedy górnicze osiedle liczyło 600 osób. Działała rzeźnia, sklepy, knajpa i kościółek… Miejscowość zaczęła jednak bardzo szybko pustoszeć po tym, jak złota zaczęło brakować. Już ledwie dwa lata później społeczność liczyła zaledwie 17 osób.

Niewiele pozostało śladów po dawnej osadzie Gillespies Beach. Wprawdzie wypłaszczony teren, nieźle uregulowana miejscami rzeka i wyraźne polany, na których posadowiono dawniej domostwa – nieźle świadczą o dawnej ludzkiej bytności. Jednak dzisiaj – to przede wszystkim spokojne miejsce campingowe i spokojna okolica plażowa.

Najbardziej znaczącym miejscem i ciekawym zabytkiem jest jednak Miners Cementary. To kilka nagrobków rodzin górniczych, które tutaj zamieszkiwały. Oficjalnie założono go dopiero w 1896 r., a ostatniego pochówku dokonano w maju 1977 r. Łącznie znajduje się tutaj 10 oznakowanych pomników i kilka pomniejszych – anonimowych. Postanowiono także pomnik pionierów.

Peak View Lookout
Najlepiej przyjechać tutaj rano, w pogodny zimowy dzień. Droga zw. Cook Flat Rd., która ciągnie się od osady Fox Glacier, w pewnym momencie rozgałęzia się: w prawo kieruje się na most nad Clear Water i dalej do Gillespies Beach i w lewo – do brzegu Cook River. Warto skręcić w prawo i dotrzeć do miejsca zwanego Peak View Lookout lub Te Kopikopiko o te Waka. Jest to punkt oddalony o ok. 9 km od miejscowości.

W 2022 r. obszar ten został zagospodarowany w ramach projektu Tohu Whenua (Zabytki, które kształtują naród), na który przeznaczono pieniądze z międzynarodowego podatku turystycznego (była to jedna z 7 wytypowanych lokalizacji). Jest tutaj interesujący pomnik-instalacja, która powstała wg zamysłu Fayne Robinsona i Brente Brownlee. Odnosi się on do maoryskiej legendy: synowie boga nieba Ranginui wyruszyli aby poznać nową żonę swojego ojca. Niestety natrafili na bezkres błękitu nieba i oceanu. Wtedy postanowili wrócić. Niestety Aoraki – najstarszy syn – zapomniał swojej modlitwy karakia, co doprowadziło do rozbicia się ich łodzi waka, a on i jego bracia skamienieli. Tak powstała Nowa Zelandia i jej najwyższe góry.

Koło samej instalacji można także znaleźć niewielki medalion pamiątkowy. Jest on hołdem dla ofiar katastrofy helikoptera na lodowcu Fox z 2010 r. Zginęło wtedy 9 osób.

Okolica jest o wczesnym poranku zapierająca dech w piersiach. W górze majaczą szczyty Alp Zachodnich i widoczne lodowce. Panuje cisza i spokój. Na nielicznych tutaj gospodarstwach można spotkać jedynie tylko zwierzęta, które leniwie kręcą się po powoli odmarzających pastwiskach. W sumie to panuje nie panuje tutaj ani zima, ani jesień, ani wiosna. To jedyna w swoim rodzaju pora roku. I pora dnia: pora mgieł i zwolna budzącego się życia. I tak właśnie żegnała mnie część Nowej Zelandii, w której zostawiłem kawałek swojego serca.

Przeczytaj także:
- chcesz dowiedzieć się co nieco o lodowcach Wyspy Południowej? Przeczytaj koniecznie mój tekst o lodowcach Foxa i Franza Josefa;
- zestaw podstawowych wiadomości dotyczących opisanych miejsc, znajdziesz tutaj.
1 Pingback