Wloczykij-Vagabond

Miejsca znane i nieznane

EuroAtlantic dla LOT. „Prawie” robi różnicę

Polskie Linie Lotnicze LOT cierpią na zbyt małą liczbę samolotów dalekodystansowych. To wiemy od dawna. Z tego też powodu przewoźnik stara się pozyskać nowe maszyny dla siebie lub posiłkuje się tzw. ACMI, czyli leasingiem samolotu z pełną jego obsługą (A-Aircraft, C-Crew, M-Maintenance, I-Insurance). Tak też jest w sezonie letnim 2025/26 (a bywało i w poprzednich). Do obsługi niektórych tras transatlantyckich linia wynajmuje boeingi 777-200 od zewnętrznych przewoźników: Privilege Style oraz EuroAtlantic Airways. I tym ostatnim miałem nieprzyjemność lecieć. Sprawdźcie jak to było.

euroatlantic b777 cs-tsx waw

EuroAtlantic Airways. Co to?

Linie EuroAtlantic powstały jako Air Zarco 25 sierpnia 1993 r. Ich założycielem był Tomaz Metello. Początkowo funkcjonowały pod nazwą handlową Air Madeira, ale w 2000 pojawiła się obecna nazwa, przy pozostawieniu identyfikacji wizualnej Air Zarco. W 2019 r. przewoźnik został sprzedany grupie Imperial Jet, kierowanej przez niemiecko-libańskiego pilota i przedsiębiorcę Abeda El-Jouniego.

EuroAtlantic Airways mają swoją główną bazę w Lizbonie. Specjalizują się w wynajmie samolotów w formule ACMI (z tej właśnie korzysta LOT). Ich innymi klientami były lub są: Biman Bangladesh Airlines (słynne z jednych z najciaśniejszych „upakowań” foteli w klasie ekonomicznej – zwłaszcza w boeingach 777-300), Air Canada (2014), TAP Air Portugal, Flynas, TACV Cabo Verde Airlines, TUIfly Belgium czy Azul (od listopada 2025 do dzisiaj). Prowadzą też same niewielką działalność rozkładową oferując cotygodniowe rejsy z Lizbony do São Tomé (w soboty) i Bissau (w piątki). Co ciekawe, przewoźnik jest posiadaczem 38 proc. udziałów w saotomańskim przewoźniku STP Airways, który sam w sobie jest na europejskiej czarnej liście, a korzystanie z samolotu EuroAtlantic pomaga ten problem ominąć.

euroatlantic lisbon service

Polskie Linie Lotnicze LOT korzystają z usług EuroAtlantic już od dawna. Chyba najbardziej znanym okresem stał się czas uziemienia Dreamlinerów (w roku 2013), kiedy dla naszej narodowej linii latały ich dwa boeingi: 767 i 777. Kolejne epizody były w latach: 2017, 2018 (ze względu na problemy z silnikami Trent 1000), krótko w 2020 i potem od 2024, kiedy regularnie korzystano z boeingów 777-200 na trasach do Nowego Jorku i Toronto. W kończącym się sezonie dla LOT-u latają tzw. „trzy kosy” o znakach rejestracyjnych CS-TSX. To maszyna licząca ponad 22 lata. Na pokład może zabrać 293 osoby w trzech klasach: biznes (30), premium ekonomicznej (24) i ekonomicznej (239). W roku 2026 r. jest desygnowana do obsługi trasy z Warszawy do Toronto i z powrotem (LO45/LO46) sześć razy w tygodniu.

euroatlantic for lot business class

Rezerwacja i odprawa po staremu

Zakupiłem bilet przez stronę lot.com. Proces przebiegł bez problemów. Co także istotne, Toronto nie było moim miejscem docelowym. Było nim Vancouver, na który kupiłem bilet łączony. Na trasie krajowej w Kanadzie miałem lecieć Air Canadą, z którą LOT ma umowę code-share. Od samego początku jest też wyraźna informacja, że przelot będzie realizowany przez EuroAtlantic. Potem otrzymałem jeszcze dodatkowego maila informacyjnego w tej sprawie. Wszystko jest zatem jasne. Bilet wcale nie był najtańszy, ale o wyborze tego konkretnego połączenia zadecydowały sprawy prywatne – nie mogłem lecieć żadnym z wcześniejszych.

lot mail

Odprawa przebiegła zupełnie tradycyjnie. Podszedłem do stanowiska check-in dla pasażerów statutowych. Nie było kolejki, więc wszystko przebiegło sprawnie. Od razu otrzymałem także informację, że podobnie jak przy lotach przesiadkowych przez USA, walizkę w Toronto także trzeba będzie odebrać i po przejściu kontroli celnej nadać ponownie. Praktyka ta jest typowa w wielu państwach, zwłaszcza na transferach z lotów międzynarodowych na krajowe. Zgodnie z planem miałem mieć 2 godziny 20 min. na przesiadkę, co wydawało się czasem w zupełności wystarczającym na spokojny transfer.

Chaos podczas boardingu

Po przejściu kontroli bezpieczeństwa, bez względnej zwłoki od razu udałem się do kontroli paszportowej. Tutaj także poszło gładko. Nieco gorzej sprawa wygląda już w saloniku biznesowym, gdzie ciężko było o miejsce siedzące. To trochę nie dziwi – w podobnym czasie z Warszawy wylatuje kilka samolotów za Atlantyk, do tego dochodzą jeszcze inne połącznia poza Schengen, a „Mazurek” do największych nie należy.

Rozpoczęcie boardingu zaplanowane było na 45 min. przed zaplanowaną godziną odlotu. Udałem się zatem do wyjścia o wskazanej godzinie. Tam przywitał mnie chaos. Chyba 4 albo 5 pracowników firmy handlingowej hałaśliwie i niezbyt zbornie ustalało coś między sobą, każdy miał też grube pliki kart pokładowych. Co ważne, wyznaczono do wpuszczania na pokład bramknę 1N, co oznaczało, że do wielkiego samolotu na blisko 300 osób pasażerowie będą przewożeni autobusem.

WAW Warszawa Lotnisko Chopina boarding

Boarding nie rozpoczął się punktualnie, ale ponad 20 min. po wyznaczonej porze. Co ciekawe, mimo wpisanych na karcie grup – wszyscy wsiadali jak chcieli. Nawet nie została odczytana formułka o kolejności podchodzenia. Więcej – pasażerom, którzy mieli karty pokładowe cyfrowe przekazywano karty papierowe (a ponieważ takich była większość – każdego trzeba było odnaleźć w pliku) i odrywano od nich większe odcinki. Poczułem się jak na jakimś trzeciorzędnym lotnisku (w mniejszych portach w niektórych mniej rozwiniętych cyfrowo krajach – to wciąż normalna praktyka). To jednak wydłużało proces. Ale to nie wszystko. Tych 300 pasażerów (nie było znaczenia czy z klasy biznes czy ekonomicznej) pakowano do jednego małego autobusu! Stało się jasne, że odlot się opóźni. Otwarte pozostało pytanie: jak bardzo.

Brudne siedzenie i nie tylko

Boeing 777-200 EuroAtlantic to już wysłużona maszyna. Ma ponad 22 lata. Podobno jest jednak stosunkowo mało awaryjna i dzięki temu dość niezawodna. Jednak wnętrza nie odświeżano dość długo. I to widać. Siedzenia w klasie ekonomicznej są starego typu: ciężkie, obite materiałem skóropodobnym. Układ w rzędzie to 3-4-3. Mocno zniszczona jest też wykładzina, a ściany dość już przybrudzone. W wielu miejscach światło nie ma jednolitego koloru – widać, że wstawiano świetlówki o różnej barwie.

euroatlantic cs-tsx economy class interior

Jeszcze na etapie zakupu biletu wybrałem miejsce w ostatnim rzędzie przy oknie. Udałem się do niego. Spokojnie przygotowywałem się do lotu, umieszczając w kieszeni bidon, własne słuchawki i książkę. Na fotelu czekał na mnie zapakowany w folię zestaw złożony z koca i poduszki.

koc poduszka

Największa i najbardziej obrzydliwa niespodzianka czekała mnie po podniesieniu koca i poduszki. Okazało się, że na siedzisku jest dziwna brązowa plama. Najpierw pomyślałem, że to może guma do żucia. Potem w głowie zaświtało bardziej mroczne skojarzenie. Poprosiłem o pomoc stewarda. Akurat Polak obsługiwał moją część kabiny – bo załogi pokładowe są mieszane: lotowsko-portugalskie. Dostałem mokre chusteczki. Udało się nimi wyczyścić dziwną zawartość, która ostatecznie okazała się (najprawdopodobniej) czekoladą.

siedzenie brudne w samolocie

Niestety to nie był koniec przykrych niespodzianek. Wkrótce odkryłem, że pod moim fotelem jest strasznie brudno. Podłoga pełna była resztek jedzenia, walał się woreczek po zestawie koca z poduszką. Wrażenie – okropne. Od razu też zadałem sobie pytanie. Jedne z najbardziej klikbajtowych tekstów i rolek typu „wyznania stewardess” i „oburzonych pasażerek” mówią o tym, żeby być w butach podczas lotów i nie chodzić w skarpetkach, albo, broń borze zielony, gołą stopą po pokładzie. Bo brudno. I owszem – bywa brudno. Ale na tę samą podłogę podróżnym każe się kłaść bagaże podręczne i to te małe, które potem mają kontakt z ciałem lub ubraniem. Czy to nie jest trochę sprzeczne?

euroatlantic dirty board

Jedzenie na ocenę bardzo dobrą

Start nastąpił z ponad godzinnym opóźnieniem. Nie może to dziwić: tak ślamazarna, niezdarna, chaotyczna i niezborna obsługa na Lotnisku Chopina musiała do tego doprowadzić. Teraz rodziło się pytanie: o której przylecimy do Toronto i ile będę miał czasu na przesiadkę? Kapitan dość szybko rozwiał moje przewidywania: w Kanadzie mieliśmy lądować ok. 21. Wciąż nie tak źle – myślałem.

Po starcie i wyłączeniu sygnalizacji zapiąć pasy rozpoczął się serwis. Najpierw rozdano chusteczki nawilżone i niemal od razu słuchawki jednorazowe. Te drugie zapakowane były w papierową saszetkę – to bardziej ekologiczne niż folia.

zestaw chusteczka słuchawki LOT

Następnie ruszył poczęstunek napojami. Oferowano wodę, soki, napoje gazowane marki Coca-Cola, wino i piwo. Mocniejsze alkohole dostępne były przez cały lot odpłatnie.

Około godzinę po starcie podano kolację. Na etapie rezerwacji wybrałem azjatycki posiłek wegetariański. Na tacce znalazłem w związku z tym danie główne w postaci warzywnego curry z ryżem i szpinakiem, hummus z bakłażanem i sałatkę z marynowanego kalafiora z ostrą papryczką. Do tego pieczywo (w tym placuszki naan), oliwa z oliwek i margaryna. Na deser – miękkie ciastko jaglane z musem malinowym. Mimo niezbyt może apetycznego wyglądu – bardzo doceniam smak i jakość dań. Pozostałym pasażerom proponowano kurczaka lub pierogi ruskie.

long distance lot asian vegetarian dinner

W trakcie całego lotu w kuchni dostępne były przekąski w postaci batoników czekoladowych Skawa i orzeszków nerkowca. Można też było bez ograniczeń częstować się napojami bezalkoholowymi.

Podczas rejsu, postanowiłem sprawdzić co oferuje system rozrywki. Niestety nie jest on tożsamy z lotowskimi Dreamlinerami. EuroAtlantic mają swój interfejs i zestaw filmów, chociaż zadbano o to, aby włączyć do niego polskie produkcje. Dotykowy ekran dział dobrze. Niestety zawartość była niezbyt wyszukana i dość skromna. Najgorzej jednak wypadła sekcja danych dotyczących lotu – brak było interaktywnej mapy, tylko nudna, martwa plansza z podstawowymi informacjami.

euroatlantic onboard entertainment

Około 2 godziny przed lądowaniem rozpoczął się drugi serwis. Tym razem podano kanapki. Ja dostałem świetną bagietkę z grillowanymi warzywami. Pozostali pasażerowie mieli do wyboru bułki z szynką lub serem. Posiłkowi towarzyszył napoje jak wcześniej. Co ważne, przy każdym zbieraniu tacek czy śmieci po posiłkach serwowano jeszcze gorące kawę i herbatę lub wodę.

lot second service longhoul

Spóźniony przylot i szereg komplikacji

Ostateczny przylot do Toronto nastąpił kilka minut po godz. 21 czasu lokalnego. Ilość czasu na przesiadkę zmalała zatem do 1 godziny i 40 min. Dość dużo czasu zajęło samo wysiadanie, ale już formalności granicznych nie było prawie wcale: przy specjalnym stanowisku odprawiłem się przez skanowanie paszportu, odpowiedziałem na kilka pytań i potem chwile porozmawiałem z celnikiem, ze względu na posiadanie drobnej ilości zapakowanego, niemięsnego jedzenia. Wszystko zajęło nie więcej niż 10 min. Pozostało czekać na walizkę, a ta uparcie nie wychodziła. Była już 22, czyli 40 min. przed odlotem samolotu do Vancouver. Niestety nie było nawet polskiego agenta w pobliżu, a jedynie stanowisko obsługi bagażu. Tam polecono mi iść szybko na przesiadkę, a moje rzeczy miały zostać dostarczone później – po zgłoszeniu tego faktu w miejscu docelowym. Tak też postąpiłem.

toronto airport carusel

W Kolumbii Brytyjskiej po przylocie od razu udałem się do stanowiska bagażowego Air Canada. Tam obiecano mi, że walizka jeszcze tego samego dnia dotrze do mojego hotelu (była blisko 2 w nocy). Stało się niestety inaczej. Tego samego dnia kontaktu nie było, a przychodziły tylko wiadomości, że rzeczy są lokalizowane. Zrobiłem zakupy w ramach ubezpieczenia i cierpliwie czekałem dalej. Kolejnego dnia postanowiłem już wybrać się na lotnisko i dowiedzieć, o co chodzi. Tam – pokazano mi kolejne rekordy mojego bagażu – okazało się, że na taśmę w Toronto wyrzucono go ponad 90 min. po przylocie! Ze względu na inny handling, Air Canada miała najwyraźniej problem z dostępem do niego i dopiero po mojej interwencji na lotnisku w Vancouver, półtorej doby bo przylocie, podjęto rzeczywiście jakieś działania. Po 3 godzinach od moim kolejnym zgłoszeniu nareszcie moja własność została załadowana w Toronto do samolotu.

„Prawie robi różnicę”

No i teraz jeszcze kilka ważnych uwag dotyczących samego EuroAtlantic. W kieszeni fotela znalazłem kartę z informacją od LOT-u z obszernym wyjaśnieniem dlaczego lecę nie ich samolotem. Wskazano, że chodzi o zapewnienie ciągłości operacji (17 rejsów w tygodniu w sezonie na trasie Warszawa-Toronto-Warszawa, z czego 6 obsługiwanych właśnie przez zewnętrznego operatora), ale standard obu przewoźników jest „zbliżony”. No to się teraz zastanówmy, jak to z tym zbliżeniem jest.

CechaLOT (Dreamliner 787-8)EuroAtlantic
WiekNieco ponad 10 lat (średnio)Ponad 22 lata
Liczba foteli (klasa ekonomiczna)213239
Układ foteli3-3-33-4-3
Typ foteliLekkie, materiałoweCiężkie, obite mat. skóropodobnym
OświetlenieLEDTradycyjne
OknaDuże, zaciemniane przyciskiemMniejsze, z przesłoną
System rozrywkiWłasny, bogaty, z mapami interaktywnymiWłasny, mało ciekawy interfejs, bez interaktywnej mapy
Obsługa kabinowaPolskaPortugalsko-polska
SerwisWg własnego standardu Wg standardu LOTu
info

Jak widać – niestety standard LOT-u i EuroAtlantic – to dwie zupełne różne jakości. Maszyna portugalska jest znacznie starsza i uboższa w wyposażeniu kabiny. Zachowano oczywiście elementy serwisu lotowskiego, przy czym część załogi kabinowej jest polskojęzyczna (naliczyłem 6 osób w polskim umundurowaniu), ale i to nie zawsze eliminuje problemy komunikacyjne. O ile ja nie mam problemu z porozumiewaniem się, tak niektórzy pasażerowie już tak – wtedy trzeba było wzywać kogoś z polskich stewardów na pomoc. Warto pamiętać, że dla wielu polskojęzycznych podróżnych – możliwość wsparcia w języku ojczystym jest powodem wyboru właśnie linii narodowych.

Podsumowanie

Podróż była umiarkowanie udana. Od nieudolności obsługi w Warszawie, poprzez brud w kabinie, na dużym opóźnieniu i problemami z bagażem skończywszy. Wygląda na to, że LOT i na Lotnisku Chopina i w Toronto nie ma zbyt dobrych partnerów handlingowych. Bo za wszystkie procesy (boardingu, sprzątania i w końcu dostawę walizek) odpowiedzialni są właśnie oni. Co więcej, wiele wskazuje na to, że to obsługa w Warszawie doprowadziła do opóźnienia. Zresztą, rejs LO45 jest opóźniony niemal codziennie. Na chwilę pisania tego tekstu, z rekordów na flightradar24 wynika, że na 7 przelotów 5 było spóźnionych od 3 do 159 min. Dwa razy samolot przybył na czas – raz lot obsługiwany był Dreamlinerem LOT-u, raz boeingiem 777 EuroAtlantic. Statystki pożałowania godne.

LO45 ontime rate

Zauważyłem, że wielu pasażerów na tym rejsie, to podróżni trazytujący się w Warszawie. Głównie obywatele Indii (w Kanadzie jest ogromna diaspora indyjska). Rejsy z Delhi i do Toronto są dobrze skomunikowane i możliwe, że w tę grupę celuje LOT. Nie są oni może jakoś szczególnie wymagający, ale za to wrażliwi cenowo. Możliwe, że w ogóle latają rzadko. Ale na pokładzie znaleźli się także obywatele innych krajów – Polski, Niemiec, Kanady czy Skandynawowie. Dla nich już standard ma znaczenie – oferta konkurencji jest bowiem ogromna. A tam, często nawet w ramach jednej grupy lotniczej, standard obsługi jest zunifikowany. W LOT – zależy którym z „wypożyczonych” samolotów się leci. To nie jest dobre.

Wydaje się, że w karcie informacyjnej celowo napisano, że „komfort podróży pozostaje jednak na porównywalnym poziomie”, a nie „prawie podobnym”. W polskią przestrzeń kulturalną mocno wpisało się hasło „prawie robi różnicę”. Na miejscu LOT-u lepiej nadzorowałbym jakość. W szczególności jednak zadbałbym o dopilnowanie firm handlingowych, aby dbały o należyte wykonywanie swoich usług. Ostatecznie nikt przecież nie patrzy, kto sprzątał samolot albo kto dostarczał walizki. Cała odpowiedzialność spada na przewoźnika.

cs-tsx waw

Przeczytaj także:

Please follow and like us:

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2026 Wloczykij-Vagabond

Theme by Anders Norén